Opinie

Podejmując decyzję o terapii u psychologa, uważałam, że jest to jedyne wyjście na mój wówczas beznadziejny stan…Dziś po 6 latach wiem, że to była dobra decyzja, ale na pewno nie jedyne wyjście. Udział w terapii pokazał mi, że tych wyjść jest wiele….Pozwolił mi inaczej spojrzeć na moje problemy. Nabrałam dystansu do rzeczy i sytuacji, na które nie mam szczególnego wpływu, zaczęłam cieszyć się z sukcesów i dostrzegać, że takie w ogóle są na moim koncie. Przestałam bać się ludzi, obcych i bardziej bliskich. Coraz odważniej wyrażam swoje opinie na dany temat, umiem zawalczyć o swoje i jak trzeba potrafię być egoistką 🙂 Polecam taką formę pomocy sobie 🙂

Anonim

Patrzenie na własne życie w kategoriach pasma niepowodzeń, widzenie siebie jako osoby nie wartej miłości, uwagi, szacunku i czarnowidztwo to coś, co na pewnym etapie mojego życia było sporym kawałkiem mnie. Oczywiście potrafiłam „urozmaicać” sobie życie rozwiązaniami, które na chwilę wnosiły intensywne kolory do mojego życia, a potem równie intensywnie blakły, doprowadzając mnie do punktu wyjścia. Przecież to norma, zawsze tak jest, takie życie – tak myślałam właśnie wtedy, w momencie, w którym nie dostrzegałam innych dostępnych opcji. Dopiero terapia pokazała mi, że istnieje coś więcej niż to, co dostrzegałam w prześwicie klapek na oczach, które sobie wtedy zafundowałam. Zobaczyłam nowe perspektywy i możliwości, o których istnieniu wcześniej bym nawet nie pomyślała. Terapia pozwoliła mi spojrzeć na wszystko z innej perspektywy, trochę „z boku”, bardziej obiektywnie. Terapia jest wentylem, który daje ujście myślom, emocjom i pozwala w całym zamęcie codzienności dostrzec siebie, przyjrzeć się temu, co dzieje się gdzieś w środku, a przy tym zadbać o własne potrzeby. Terapia nie sprawiła, że moje życie stało się nagle wolne od problemów, ale nauczyła mnie radzić sobie z nimi w sposób konstruktywny. Nauczyłam się, że nie jestem w stanie uniknąć wszystkich trudnych sytuacji, ale mam wpływ na to, w jaki sposób patrzę na te trudności. Mogę dostrzegać odcienie szarości, a nie tylko czarno-biały świat. Nie wszystko musi być idealnie, ale zawsze mogę sprawić, żeby było mi choć trochę lepiej. I nie wracam już do punktu wyjścia. Nauczyłam się iść dalej, pokonywać przeszkody nie trzymając się kurczowo starych schematów. Elastyczność – to nie tylko słowo, które istnieje w słowniku, ale postawa, której się nauczyłam i która pozwoliła mi na zrobienie kroku do przodu. Pani Eliza pomogła mi stawiać właśnie te pierwsze kroki, które teraz pozwalają mi biegać. Nauczyłam się, że najdalej zachodzą ci, którzy nawet jak się potkną, to wstają, otrzepują kolana i idą dalej. Tego się trzymam. I lubię siebie.

Maria

Czym dla mnie jest terapia? Kiedyś w nią nie wierzyłam .Jak można poprzez rozmowę z kimś zmienić swoje myślenie? To nie możliwe! A jednak. Nie uwierzymy dopóki nie spróbujemy .Jak wiemy życie nie jest proste i bywa tak, że może nas przerosnąć i powalić na kolana. Wtedy pojawia się strach, lęk, brak wiary w cokolwiek, a przede wszystkim we własne siły. Najgorzej jak zwątpiły w sens życia i dopadnie nas depresja (coś strasznego, co zwiąże nasze myśli i obezwładnia nas). Powiem szczerze, że na terapię zaprowadzili mnie przyjaciele i to prawie siłą. Gdyby nie oni pewnie by mnie już nie było na tym świecie. Człowiekowi ciężko otworzyć się przed obcą osobą-terapeutą. I to myślenie „a co on mi pomoże, nikt mi już nie pomoże”. Nic bardziej mylnego. Pomoże!!! Kto jak nie on?! Terapia jest jak magia, czary, jeśli w nią uwierzysz i chcesz żyć lepiej albo w ogóle jeśli chcesz żyć, to sprawi cuda .To nie pojęte jak rozmowa z terapeutą może przestawić nasze myślenie. Nawet jeśli życie dla Ciebie jest czarne, szare to po terapii będzie różowe jeśli tylko w to uwierzysz. Terapia pomaga wygrzebać z nas wszystko co nas boli ,poprzez przypomnienie całego naszego życia od narodzin. Wszystkich dobrych i złych chwil, które miały wpływ ogromny na naszą psychikę. Terapia nie zlikwiduje naszych problemów, ale nauczy nas jak je rozwiązywać i jak sobie z nimi radzić. Cały czas mam w głowie słowa mojej terapeutki „Nie ma sytuacji bez wyjścia”. To moje motto życiowe. A ja myślałam, że z mojej sytuacji w której się kiedyś znalazłam nie ma wyjścia-że jest tylko jedno wyjście -„zniknąć z tego świata „?Jestem ogromnie wdzięczna moim przyjaciołom, że namówili mnie do terapii. I wdzięczna mojej terapeutce, która jest „czarodziejką i aniołem „.Jakim cudem można nastawić osobę, której dusza już umarła, tylko ciało żyje do chęci życia? To bardzo trudne, wręcz niemożliwe. Możliwe! Tylko dzięki terapii. Jak można z osoby nieśmiałej z nisko samooceną ,czującej się gorszą od wszystkich „zrobić „osobę pewną siebie i bardzo świadomą swojej „wartości „?? Można…Wszystko można tylko trzeba chcieć i wierzyć, że terapia naprawdę działa! To jest jak leczenie naszej duszy. Polecam wszystkim, którzy w jakiś sposób nie radzą sobie ze sobą i problemami w tym nie łatwym ŻYCIU… DZIĘKUJĘ ?

Basia